Przejdź do treści

Merrick

Nie, nic z tego.

Spieprzaj, nie stać cię na to.

Nie ma monet, nie ma handlu.

To nie organizacja dobroczynna.

Gdzie monety?

Błaganie nic ci tu nie da.

Mam nadzieję, że wkrótce znowu zajrzysz.

Wróć tu jeszcze kiedyś... Mam tego dużo więcej!

Wracaj, kiedy chcesz!

Dzięki za wsparcie!

Uważaj na siebie.

Miło się z tobą handluje.

No to idź. I postaraj się nie umrzeć!

Dzięki za nic.

Pieprzony naciągacz.

Następnym razem przynieś więcej monet!

Co? To już?

Oho, duże zakupy?

Następnym razem lepiej miej pełne kieszenie.

I tyle?

No i patrz, twoja Matka mnie tu ściągnęła.

Powiedziała, że mam ci liczyć drożej.

Za to, żeś dupek.

Masz tupet, żeby tu wracać.

Ale twoja Matka naprawiła sytuację.

Więc dobrze, kupuj sobie, ale wszystkie ceny będą wyższe.

Hej, ty tam!

To o tobie wszyscy gadają, nie?

Mam dla ciebie coś fajnego.

O, mój ulubiony klient!

Podejdź no.

Oferta limitowana.

Tylko ten jeden raz.

Witaj ponownie, truposzu.

Mam nadzieję, że tym razem przynosisz więcej monet.

Witaj ponownie!

Witam w moim skromnym sklepie!

Mam wszystko, czego ci trzeba.

Oczywiście nie za darmo.

Czy to nie mój ulubiony klient?

Czy raczej... mój jedyny klient.

Proszę, kogo tu grisha przytargał!

Wracasz, co?

Mam nadzieję, że tym razem przynosisz więcej monet.

Czołem – kupujesz czy się gapisz?

Hej! Chodź tu, jeśli tylko masz monety.

Na mleko Matki!

Czy to... Proxima?

Nie, niemożliwe.

Cóż...

Proszę, proszę.

Mam nadzieję, że dobrze ją traktujesz.

Czego chcesz?

Wracasz, co?

(westchnienie) Znowu ty?

Dobrze, pokaż monety.

Uważaj.

Co to do diabła było?

Chcesz dostać?

Spieprzaj.

No już, spróbuj.

(jęczy z bólu)

Ty... cholerny... gnojku.

Za co?

Popamiętam ci to...

Co to... do diabła... było?

Uważaj. To twarda sztuka, ale nie taka twarda.

Ostrożnie. Louis to nie kukła treningowa.

Ty draniu! Dotknij go jeszcze raz i jesteś trup.

Przestań ty pieprzony durniu, albo cię zabiję.

Ty gnojku!

Zapłacisz za to.

To prawda, że... możesz, yyy, przywrócić kogoś z martwych?

Jeśli są wyjątkowi... czy coś w tym stylu?

Uznam to za potwierdzenie... dobra?

Nie będę udawać, że wszystko rozumiem, aaale...

Okazuje się, że też jestem wyjątkowy.

Więc trzymaj się z łapami z daleka.

Najwyraźniej to moje święte zadanie... czy coś.

(prycha) No sam nie wiem.

Ale na razie przygarnę te monety.

Widzisz, wiem już, co z nimi kiedyś zrobię.

Ale nie próbuj tego znowu.

Bo zapłacisz za to.

Wiesz co... cieszę się.

Nie zginęła na próżno.

Jej misja... została wykonana.

Zastanawiam się... Jakie życie mogłaby, a nawet moglibyśmy wieść.

Gdyby sprawy miały się troszkę inaczej.

Nie sądzę, by chciała stworzyć dom.

Ale może moglibyśmy mieć jeszcze kilka... przygód.

Tak czy inaczej, dzięki za zaopiekowanie się nią.

I jak ci teraz z tym?

Mam nadzieję, że wbiłem ci coś do łba.

Mam dla ciebie propozycję.

Dam ci wszystkie monety, jakie mam.

Musisz jedynie przywrócić Proximę do życia.

Umowa stoi?

Co? Nie zrobisz tego?

Czy nie możesz tego zrobić?

No weź.

Musi być jakiś sposób.

Dzięki Matce wszystko jest możliwe, prawda?

To po co są te wszystkie monety?

Dobra. Zapomnij.

Sam to zrobię.

Dzięki...

Coś ci wpadło w oko?

...

Udało ci się ją znaleźć, tak?

Wiesz, że polowała na tę paskudną bestię.

Heksapoda.

Może ona nadal jest w stanie... w pewnym sensie. Dzięki tobie.

Wybacz, że tak gadam.

Ale to takie dziwne znów ją widzieć.

Choć tak naprawdę to nie jest ona, nie?

No nic, wracajmy do interesów.

No nic, wracajmy do interesów.

Zebrałem je dziś rano.

To przysmak... w pewnych kręgach.

Weź wszystkie.

To bardziej orzechy niż nasiona, ale nie ja je nazywałem.

Ciepłe w dotyku.

Pachnie ogniskiem.

Wygląda prawie znajomo.

Zbierz je wszystkie!

Bierz, bierz.

Ale... kupisz coś jeszcze?

Umiesz czytać, prawda?

To bardzo proste. Idziesz tu, potem tam.

Jest okazja do zapolowania.

Tylko nie umieraj teraz, co?

O, to jest cenny skrawek papieru.

Umowa stoi.

Dzięki temu się nie zgubisz.

Kieruj się moimi zapiskami, a nic ci nie będzie.

Sam narysowałem dla ciebie tę mapę.

Mówią, że wiedza to potęga... ale to coś więcej – okazja, czyż nie?

Ach... smak prostszych czasów.

To ci doda wigoru.

Do dna.

To naprawdę przyzwoity trunek.

Bierz, bierz.

Niezła rzecz.

Urzekające, czyż nie?

Ostrożnie. To może cię powalić.

Sam to wykopałem... no, w pewnym sensie.

Na pewno tyle ci wystarczy?

Coś jeszcze?

No dalej, kup więcej.

To jest prawdziwa jakość.

Twarde jak skała, stare jak proch.

Użyj tego mądrze. Albo nie. Co mnie to obchodzi?

Smakuje... pikantnie, prawda?

To cię utwardzi.

Nie dla słabych serc... i żołądków.

Trujące, ale przydatne.

To ci na pewno pomoże w walce.

Zabawne cacuszko, nie sądzisz?

Prawdziwy kamień taru.

Jedyny w swoim rodzaju.

Istny skarb.

To ponoć jest bardzo rzadka rzecz.

Podoba ci się? Wkrótce będę miał tego więcej. Chyba.

One są zdrowe... Chyba.

„Kapelusz czerwony, od śmierci ocalony”! Czy jakoś tak.

Dobry grzybek w dobrej cenie.

Smaczny... nawet jeśli trochę gumowaty.

To naprawdę był twój plan?

Co ty robisz?

Zostaw mnie.

Jeśli Heksapod wróci...

Nie zdołam cię ochronić.

Odejdź stąd.

Nie zostawię cię tu na śmierć.

Pobrałam próbkę z twojego umysłu.

Masz na imię Merrick.

Jesteś „kupcem”.

Wiesz to, bo mnie dźgnęłaś?

Biopróbnik nie dźga.

Pobiera próbki.

W takim razie mi pomożesz.

Musimy znaleźć Heksapoda.

Nie może dojrzeć.

Dobrze, ale będziesz mi dłużna... dziwna kobieto.

Możesz mi mówić Proxima.

(jęczy)

Spokojnie.

Masz.

Głód to uniwersalny język, prawda?

Widzisz. Możemy się zaprzyjaźnić.

Chcesz jeszcze?

Hej, spokojnie! Nie jestem twoim wrogiem.

(jęczy)

Co to do diabła było?

Hm. Twoja krew jest czysta.

Możemy rozmawiać.

Zaraz... znasz powszechną mowę?

Merrick | Rozmowy | Baza danych Mortal Shell 2